




Wieku delirium
Curse of my zapomnienia
zawiośniało — latopędzi przez jesienność białośnieże.
— KINEMATOGRAF KINEMATOGRAF KINEMATOGRAF...
słowikując szeptolesia falorycznie caruzieją.
— GRAMOPATHEFON GRAMOPATHEFON GRAMOPATHEFON...
iokohama — kimonooka cię kochają z europy
— RADIOTELEGRAM RADIOTELEGRAM RADIOTELEGRAM...
espaniolę z ledisami parlowacąc sarmaceniem
ESPERANTISTO ESPERANTISTO ESPERANTISTO...
odwarszawiam komentuję dosłoneczniam
AEROPLAN AEROPLAN...
zjednoliterzam paplomanię.
— STENOGRAFIA...
Orka(n)
Czerwone słońce. Tania, ostra pornografia,
w którą się ciężko zaopatrzyć. Los
jest jak ryba w rękach i gdzie tu
zarzucić wędkę? Ludzie są
jak psy, interesują się ludźmi i tylko
ludźmi. Co jeszcze jest jak co?
Igrzyska olimpijskie okazały się kolejnym
niewypałem i cała Polska zrosi
rzewnymi łzami to srebro. Będziemy
biegać płacząc, będziemy kłaść
trupem ze łzami w oczach i wbrew opinii całego
świata nazwiemy je łzami szczęścia.
(Adam Wiedemann, z tomu Kalipso)
(,,Na piedestale należy umieścić Matkę Boską z Dzieciątkiem, które tuląc się do Niej, jednocześnie bierze Ją za podbródek, by zwrócić uwagę na mnie; ja zaś niżej, obrócony tyłem do widza, z głową ku Najświętszej Rodzinie, przyciskam słup do piersi - obok mnie kij podróżny i kilka rozrzuconych rękopisów" - opis pomnika nagrobnego, którego postawienia zażądał po swojej śmierci Paul Claudel.)
(Boże, miałby lekką rączkę do macania kur.
Ga Ga Gara. Kok Kok Kok.)
Efekt halo (ang. halo effect), in. efekt aureoli, w psychologii tendencja do automatycznego, pozytywnego (efekt Galatei, efekt aureoli, efekt nimbu, efekt Polyanny, anielski efekt halo) lub negatywnego (efekt Golema, szatański efekt halo), przypisywania cech osobowościowych na podstawie pozytywnego lub negatywnego wrażenia.
Jest odmianą podstawowego błędu atrybucji. Polega na tym, że przypisanie jednej ważnej pozytywnej lub negatywnej właściwości wpływa na skłonność do przypisywania innych, niezaobserwowanych właściwości, które są zgodne ze znakiem emocjonalnym pierwszego przypisanego atrybutu.
Istotą efektu halo jest przypisanie komuś (atrybucja) ważnej pozytywnej lub negatywnej cechy wewnętrznej. Przypisanie cechy nieważnej nie musi wywołać efektu halo. Najważniejszymi atrybutami, które posiadają moc wywoływania efektu halo, są: inteligencja/głupota, nieatrakcyjność/atrakcyjność fizyczna, elementy wyglądu zewnętrznego (np. schludny/brudny), dobroć/zło.
Nazwa efekt halo wzięła się od zjawiska halo, czyli poświaty, która tworzy się wokół obserwowanych obiektów, np. wokół Księżyca w mroźną noc.
Przykład
* Punktualność jest dla mnie ważną wartością. Spotykam nową osobę i zauważam, że jest ona punktualna, więc będę skłonny myśleć, że jest też inteligentna, przyjazna, uczciwa etc.
* Spotykam osobę, którą oceniam jako niekulturalną i agresywną. Będę skłonny myśleć o tym człowieku, że jest także np. leniem i ma zaściankowe poglądy.
,,(...) a mianowicie idzie o stylistykę, w jakiej osoby sprzedające miłość zwracają się do klientów. Jest to sytuacja, która musi wytworzyć wyjątkową dynamikę tekstową: przedstawicielka płci wstydliwej, obciążonej od wieków tysiącem tabu obyczajowych oferuje z miejsca obcemu mężczyźnie absolutnie wszystko do samego dna. Zwrot taki nie może być jednak bezpośredni, musi posłużyć się sugestią, intencja winna być przesłonięta, propozycja ukryta, a przy tym sformułowanie powinno być zwięzłe. Mamy tu do czynienia z trudnym gatunkiem, rzadko uprawianym nawet przez wybitnych fachowców we władaniu słowem, z epigramatem, który łączy najkrótszą formę z uderzeniową dobitnością. Ciekawe, że najstarsza dokumentacja jaką tu rozporządzam pochodzi od Polaka, mianowicie Karola Frankowskiego [krewnego Leona - późniejszego
przywódcy w powstaniu z roku 1863, straconego].
(...)
Ladacznice na ulicach piękne, wiele fascynujących! Na ul. Richelieu, elegancko wystrojona, zwraca się ,,Piękny rycerzu, prowadź mnie do swego zamku". Na ul. Montrmartre: kapelusz tiulowy, wydekoltowana po pachy, ociera się łokciem i posługuje słowem-rozkazem ,,Miłość i rozkosz!" Dzielnica du Temple, włosy pod wytwornym fularem i nosi zapaskę z czarnej kitajki: ,,Piękny aniele, kup serce". Baba z Hal, w czepku chłopki i w sabotach, ciągnie gwałtownie za poły fraka ,,Złoczyńco, pójdziesz?,,
(...)
Jak wynika z pamiętnika Frankowskiego , język proporcji odzwierciedlał ówczesne mody literackie, i to zróżnicowane zależnie od okolicy. Zwrot o rycerzu i zamku nawiązuje do oficjalnej poezji salonowej, jakiegoś Chateaubrianda czy Lamartine`a, zaś osoba ubrana jak dama i operuje na ul. Richelieu, w dzielnicy arystokratycznej. ,,Miłość i rozkosz!...". - nie wiadomo, jak to brzmiało po francusku [...] ale można przypuszczać, że było to coś w rodzaju ,,extase et passion!" - czyli wściekły dramat romantyczny Dumasa - ojca, Hugo, Delavigne... w którym to gatunku kapelusz tiulowy jest regularnym rekwizytem, niemal jak szpada w Ruy Blasie, we wszelakich ,,muszkieterach" itd. ,,Aniele kup serce" - to ciepła poezja mieszczańska, biedermeierowska [...], zaś ,,złoczyńco, pójdziesz?" (,,tu viens, bandit?") - w dzielnicy targowej - zapowiada już naturalistę Emila Zolę z jego Naną, L` Assamoir (Mordownia) oraz późniejszą piosenkę apaszowską w rodzaju Delmeta (,,Dziś w nocy znów mnie będziesz bił, aż skonam w krzyku, lecz pójść od ciebie nie mam sił, ty psie nędzniku!").
,,Czy ma pan zapałki?"
,,Ty, zabawiemy się w dzikich ludzi?"
,,Będziem dziś katować to dupsko?"
,,Może kawaler teraz trochę pobawi się moim czyczem, a ja tymczasem napiję się herbaty"
,,Książka ta jest moim prezentem dla mnie samego na pięćdziesiąte urodziny.
Czuję się, jakbym stanął na kalenicy stromego dachu - po wdrapaniu się na
jedno jego zbocze. Zostałem tak zaprogramowany, aby w wieku lat pięćdziesięciu
zachowywać się dziecinnie: obrażać Gwiaździsty Sztandar, bazgrać flamastrem
flagi hitlerowskie, dziury w zadku i różne inne rzeczy."
,,W każdym razie to, co mnie wbito do głowy, przeczy sobie nawzajem, często jest bezużyteczne i brzydkie, nie pasuje jedno do drugiego, nie pasuje do rzeczywistości, tej, która istnieje naprawdę poza moją głową. Brakuje mi kultury, brakuje humanistycznej harmonii."- tak zaczyna swoją piosenkę nowy wuj, Vonnegut Jr., niedługo po narysowaniu efektownej - acz syntetycznej ,,dziury w zadku". Wiele, wiele rzeczy miało się pojawić w tym piśmie, zaczynanym po raz setny - ale wciąż poniechanym, wymazywanym i odrzucanym.




