10 things that make me happy
13 lat temu
Efekt halo (ang. halo effect), in. efekt aureoli, w psychologii tendencja do automatycznego, pozytywnego (efekt Galatei, efekt aureoli, efekt nimbu, efekt Polyanny, anielski efekt halo) lub negatywnego (efekt Golema, szatański efekt halo), przypisywania cech osobowościowych na podstawie pozytywnego lub negatywnego wrażenia.
Jest odmianą podstawowego błędu atrybucji. Polega na tym, że przypisanie jednej ważnej pozytywnej lub negatywnej właściwości wpływa na skłonność do przypisywania innych, niezaobserwowanych właściwości, które są zgodne ze znakiem emocjonalnym pierwszego przypisanego atrybutu.
Istotą efektu halo jest przypisanie komuś (atrybucja) ważnej pozytywnej lub negatywnej cechy wewnętrznej. Przypisanie cechy nieważnej nie musi wywołać efektu halo. Najważniejszymi atrybutami, które posiadają moc wywoływania efektu halo, są: inteligencja/głupota, nieatrakcyjność/atrakcyjność fizyczna, elementy wyglądu zewnętrznego (np. schludny/brudny), dobroć/zło.
Nazwa efekt halo wzięła się od zjawiska halo, czyli poświaty, która tworzy się wokół obserwowanych obiektów, np. wokół Księżyca w mroźną noc.
Przykład
* Punktualność jest dla mnie ważną wartością. Spotykam nową osobę i zauważam, że jest ona punktualna, więc będę skłonny myśleć, że jest też inteligentna, przyjazna, uczciwa etc.
* Spotykam osobę, którą oceniam jako niekulturalną i agresywną. Będę skłonny myśleć o tym człowieku, że jest także np. leniem i ma zaściankowe poglądy.
,,(...) a mianowicie idzie o stylistykę, w jakiej osoby sprzedające miłość zwracają się do klientów. Jest to sytuacja, która musi wytworzyć wyjątkową dynamikę tekstową: przedstawicielka płci wstydliwej, obciążonej od wieków tysiącem tabu obyczajowych oferuje z miejsca obcemu mężczyźnie absolutnie wszystko do samego dna. Zwrot taki nie może być jednak bezpośredni, musi posłużyć się sugestią, intencja winna być przesłonięta, propozycja ukryta, a przy tym sformułowanie powinno być zwięzłe. Mamy tu do czynienia z trudnym gatunkiem, rzadko uprawianym nawet przez wybitnych fachowców we władaniu słowem, z epigramatem, który łączy najkrótszą formę z uderzeniową dobitnością. Ciekawe, że najstarsza dokumentacja jaką tu rozporządzam pochodzi od Polaka, mianowicie Karola Frankowskiego [krewnego Leona - późniejszego
przywódcy w powstaniu z roku 1863, straconego].
(...)
Ladacznice na ulicach piękne, wiele fascynujących! Na ul. Richelieu, elegancko wystrojona, zwraca się ,,Piękny rycerzu, prowadź mnie do swego zamku". Na ul. Montrmartre: kapelusz tiulowy, wydekoltowana po pachy, ociera się łokciem i posługuje słowem-rozkazem ,,Miłość i rozkosz!" Dzielnica du Temple, włosy pod wytwornym fularem i nosi zapaskę z czarnej kitajki: ,,Piękny aniele, kup serce". Baba z Hal, w czepku chłopki i w sabotach, ciągnie gwałtownie za poły fraka ,,Złoczyńco, pójdziesz?,,
(...)
Jak wynika z pamiętnika Frankowskiego , język proporcji odzwierciedlał ówczesne mody literackie, i to zróżnicowane zależnie od okolicy. Zwrot o rycerzu i zamku nawiązuje do oficjalnej poezji salonowej, jakiegoś Chateaubrianda czy Lamartine`a, zaś osoba ubrana jak dama i operuje na ul. Richelieu, w dzielnicy arystokratycznej. ,,Miłość i rozkosz!...". - nie wiadomo, jak to brzmiało po francusku [...] ale można przypuszczać, że było to coś w rodzaju ,,extase et passion!" - czyli wściekły dramat romantyczny Dumasa - ojca, Hugo, Delavigne... w którym to gatunku kapelusz tiulowy jest regularnym rekwizytem, niemal jak szpada w Ruy Blasie, we wszelakich ,,muszkieterach" itd. ,,Aniele kup serce" - to ciepła poezja mieszczańska, biedermeierowska [...], zaś ,,złoczyńco, pójdziesz?" (,,tu viens, bandit?") - w dzielnicy targowej - zapowiada już naturalistę Emila Zolę z jego Naną, L` Assamoir (Mordownia) oraz późniejszą piosenkę apaszowską w rodzaju Delmeta (,,Dziś w nocy znów mnie będziesz bił, aż skonam w krzyku, lecz pójść od ciebie nie mam sił, ty psie nędzniku!").
,,Czy ma pan zapałki?"
,,Ty, zabawiemy się w dzikich ludzi?"
,,Będziem dziś katować to dupsko?"
,,Może kawaler teraz trochę pobawi się moim czyczem, a ja tymczasem napiję się herbaty"
,,Książka ta jest moim prezentem dla mnie samego na pięćdziesiąte urodziny.
Czuję się, jakbym stanął na kalenicy stromego dachu - po wdrapaniu się na
jedno jego zbocze. Zostałem tak zaprogramowany, aby w wieku lat pięćdziesięciu
zachowywać się dziecinnie: obrażać Gwiaździsty Sztandar, bazgrać flamastrem
flagi hitlerowskie, dziury w zadku i różne inne rzeczy."
,,W każdym razie to, co mnie wbito do głowy, przeczy sobie nawzajem, często jest bezużyteczne i brzydkie, nie pasuje jedno do drugiego, nie pasuje do rzeczywistości, tej, która istnieje naprawdę poza moją głową. Brakuje mi kultury, brakuje humanistycznej harmonii."- tak zaczyna swoją piosenkę nowy wuj, Vonnegut Jr., niedługo po narysowaniu efektownej - acz syntetycznej ,,dziury w zadku". Wiele, wiele rzeczy miało się pojawić w tym piśmie, zaczynanym po raz setny - ale wciąż poniechanym, wymazywanym i odrzucanym.





-Hej, stary, kurwa stary, jadę po nią, będę pod jej klatką o 14.30, trochę bez sensu, wiem, o 12 kończy szkołę, ja pierdole, czekać muszę, ale co zrobić, kurwa, kiedy tak jest.
-A pod szkołę jej podjechać nie możesz? Czas trochę marnujesz, jeździsz, tam i tam, stary!
Przecie szkołę ma niedaleko pewnikiem, podejść byś po nią mógł.
-Wiesz, stary, ale nie wiem, gdzie ona do chuja zapierdala. Budę masz gdzieś na Stroszku, to tak jakbyś się w Nowym Jorku laski chciał doszukać, ochujeć można.
Dziwne miasto. Wystraszeni osiemnastoletni gliniarze chodzący trójkami, kolesie w land cruiserach, patrzący na ulice jak na swoją własność, faceci pod pocztą handlujący impulsami z kart telefonicznych, ludzie objuczeni naczyniami, łysi małolaci w szerokich spodniach ze wzrokiem potulnie wbitym w ziemię, jakby uprawiali jakąś nieśmiałą franciszkańską odmianę gangsta, panny z gołymi brzuchami, na niebotycznych i chwiejnych obcasach, przechadzające się główną ulicą niczym po missświatowym wybiegu, romańsko-słowiańska mieszanka urody, oszpecona burdelowym makijażem, chłopska nieśmiałość w rewiowych kostiumach i wrażenie, że wszyscy coś udają, że naśladują własne wyobrażenia o świecie, który jest gdzie indziej.(A. Stasiuk, Jadąc do Babadag, s.152)

Hey Morrison! Fuck 'em, it's great.)
It's non-linear, poetic, it's what Godard stands for.
- Come on, Jim, this isn't our scene. These people are vampires.)
Come on, let's make the myths. Remember?
"Kiedy doszli do liter, powiedział Teut do Tamuza: Królu, ta nauka uczyni Egipcjan mądrzejszymi i sprawniejszymi w pamiętaniu; wynalazek ten jest lekarstwem ku pomocy pamięci i mądrości. A ten mu na to: Teucie, mistrzu najdoskonalszy, jeden potrafi płodzić to, co do sztuki należy, a drugi potrafi ocenić, na co się to może przydać i w czym zaszkodzić tym, którzy się znają daną sztuką posługiwać. Tak też i teraz: ty jesteś ojcem liter, zatem przez dobre serce dla nich przypisałeś im wartość wprost przeciwną tej, którą ona posiadają naprawdę. Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego nauczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufawszy pismu będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, z odcisków obcych, a nie z własnego wnętrza, z samego siebie. Więc to nie jest lekarstwo na pamięć, tylko środek na przypomnienie sobie."i dalej:
"... Jest w piśmie coś bardzo niebezpiecznego, i w tym jest ono rzeczywiście podobne do sztuki malarskiej. Toż i jej twory stoją przed tobą jak żywe, ale jeśli kiedy zapytasz je o co, wtedy bardzo uroczyście milczą. Tak samo słowa pisane: zdaje ci się, że one myślą to, co mówią, ale jeżeli zapytasz je o coś, żeby lepiej zrozumieć to, o czym mówią, one wciąż tylko jedno wskazują, zawsze jedno i to samo."
"Czy nie potrzeba - mówi w Fajdrosie - jeśli mowa ma być dobra i piękna, żeby umysł autora znał prawdę o tym, o czym autor zamierza mówić?". A kiedy Fajdros powołując się na sofistów i retorów, zauważa, że "kto chce być kiedyś mówcą temu nie potrzeba wiedzieć, co jest rzeczywiście sprawiedliwe, ale tylko, co tłum za sprawiedliwe uważa, tłum przecież będzie sądził..."
"sztuka wymowy u takiego, co prawdy nie zna, a żyje tylko opinią (doksa), to nie będzie żadna sztuka, tylko śmiech".